poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Opieńki w zalewie octowej

   Zbliża się sezon grzybowy. Mamy nadzieję, że się zbliża. Pora grzybobrania 
to najwspanialszy moment jesieni, na który czeka się cały rok. Niesamowite, 
niepowtarzalne wrażenia.
Tego nie da się opisać - to trzeba przeżyć.

            Zaczynamy od wyprawy do lasu. W drogę. Na miejscu oczom naszym ukazuje się
niesamowity widok:








   Jakie wrażenia?


  Teraz musimy wszystko zmieścić w bagażniku i do domu.
Czas rozpocząć mycie i zaprawianie.

   
Wszystkie grzybki



 dokładnie czyścimy i segregujemy. Duże kapelusze odkładamy do późniejszej obróbki.
  Zbyt długie nóżki kroimy na mniejsze kawałki. Pozostałe myjemy do skutku, czyli ok. 3 razy
 w zimnej wodzie. Na szczęście opieńka te kąpiele wytrzymuje bez uszczerbku na wyglądzie
 i jakości.

  Zaczyna się prawdziwa zabawa.
Przygotowujemy dużo słoików (wielkość według uznania) i przyprawy.


- liść laurowy
- ziele angielskie
- gorczyca
- pieprz czarny
- czosnek

  Do każdego słoika wkładamy:
2 liście laurowe
po kilka ziarenek ziela angielskiego i pieprzu
szczyptę gorczycy
ząbek czosnku

   
Potrzebne będą 2 solidnej wielkości garnki, duże sitko, łyżka cedzakowa i chochelka.

Jeden z garnków napełniamy wodą do 2/3 wysokości i zagotowujemy wodę.
W drugim przygotowujemy zalewę octową:
- 9 szklanek wody (ok. 1.8 litra)
- 1.5 szklanki octu
- 15 łyżek cukru
- 3 czubate łyżki soli
- listek laurowy
- ziele angielskie

 Zagotowujemy zalewę.

 Do garnka z wrzącą wodą wsypujemy partiami umyte grzyby i gotujemy jednocześnie
zbierając tworzącą się na powierzchni pianę.



   Grzyby są gotowe, kiedy piana zupełnie zniknie. Trwa to ok. 10 minut.
Wtedy zbieramy je łyżką cedzakową do sitka, przelewamy wodą z kranu
i wrzucamy do gotującej się obok zalewy. 
Gotujemy ok. 5 minut.


Chochelką nakładamy do słoików i zakręcamy. Słoiki nie wymagają już pasteryzowania
i gotowe są do odstawienia do spiżarni a wyglądają tak:




   Kiedy grzybów jest dużo należy dolewać wodę do gotowania i przyrządzać kolejne
porcje zalewy.

   W identyczny sposób można marynować każdy gatunek grzybów.



   Sezon grzybowy nigdy się nie kończy, bo pieczarki są dostępne przez cały rok.
To jest propozycja dla tych, którzy nie zbierają grzybów, ale lubią je jeść.
Wystarczy, że kupimy małe pieczarki i przygotujemy je dokładnie tak, jak opieńki.




  Pozostawione duże kapelusze można ususzyć (wówczas nie myjemy ich), albo
odgotować, wystudzić i zamrozić. Przydadzą się na pierogi, paszteciki lub kotlety
grzybowe.





   



10 komentarzy:

  1. Grzybki palce lizać. Pychota. Gorąco polecam !

    OdpowiedzUsuń
  2. w tym sloiku z duzym grzybem jest szatan - wlasnie ten duzy

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapewniam anonimowego, że to nie jest szatan a swoją drogą gratuluję rozpoznania grzyba po przegotowaniu i pasteryzacji, w słoiku w zalewie octowej i na fotografii. Poza tym nie szatan, tylko goryczak żółciowy. Borowik szatański w Polsce występuje bardzo rzadko i charakteryzuje się dużym, szarym, jak kamień kapeluszem, czerwonymi rurkami
    i żywoczerwonym trzonem.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie spróbowałam opieniek według przepisu. Pychotka-polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. My jemy opieńki od wielu lat.
    Zawsze według tej samej receptury.
    Najbardziej smakują nam z grillowaną karkówką. Cieszymy się,że Tobie również smakują :)
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  6. marzę o takim grzybobraniu, tylko najlepiej z prawdziwkami w roli głównej;)
    Kiedyś trafiliśmy na całe morze opieniek, niezapomniane przeżycia i radość zbierania, a później jedzenia takich marynowanych;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziś był właśnie wysyp opieniek w lesie :) znalazłam ten przepis i jutro 10kg grzybów trafi do słoików :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Na pewno opieńki trafiły już do słoiczków:)
    Mamy nadzieję, ze będą smakowały:) Pozdrawiamy:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiedzi
    1. Kwestia smaku. Wszyscy, którzy smakowali, nie mieli zastrzeżeń.
      Dla nas jest idealna. :)

      Usuń